RoboJet Duel – odkurzacz automatyczny

Nieco ponad rok temu zastanawiałam się, której marki odkurzacz kupić. Po przejrzeniu „miliona” stron i przeczytaniu najróżniejszych opinii i recenzji (których niestety za wiele nie było) pozostały mi do wyporu produkty dwóch marek: RoboJet i iRobot czyli Roomba. Ostatecznie zdecydowałam się na ten pierwszy, a jedynym powodem takiej, a nie innej decyzji była cena części zapasowych. Po prostu te do RoboJet-a były znacznie tańsze. Na plus przemawiała też nieco niższa (o około 200zł od automatycznego odkurzacza konkurencji) cena. O tym czy faktycznie była to dobra decyzja i czy w ogóle ten zakup okazał się trafiony dowiecie się z dalszej części wpisu, ja na początku jedynie wspomnę, że odkurzacz kupiłam za własne pieniądze, a sam wpis nie jest w żaden sposób sponsorowany i jest to moja w 100% subiektywna opinia po ponad roku użytkowania tego sprzętu.
robojet duel opinia recenzja
Na początku jak zawsze po wydaniu takiej gotówki (zapłaciłam około 1100zł) targały mną wyrzuty sumienia, ale miałam nadzieję, że gdy tylko będę miała produkt w rękach (zamawiałam go przez internet) zachwyt nad nim weźmie górę nad wątpliwościami. Niestety o ile sam transport ze sklepu do mnie obył się bez żadnych problemów (zamawiałam ze strony producenta) o tyle pierwsze użycie go wywołało u mnie falę frustracji.

Nim wrzuciłam go do koszyka pokusiłam się o obejrzenie filmiku reklamowego według którego odkurzacz ten nie powinien mieć żadnych problemów z detekcją przeszkód i wjeżdżaniem na dywan. Tymczasem po rozpakowaniu i puszczeniu go na pokoje okazało się, że haczy się on zarówno o mój rzeźbiony stolik kawowy, niemniej fikuśne krzesła jak i sam rzeczony dywan. Myślałam, że SZLAG mnie na miejscu trafi, bo kasy wydałam sporo, a odkurzacz okazał się zupełnie ze mną i pokojem nie współpracować. Uruchamiałam go chyba ze 20 razy i za każdym razem gdy próbował wjechać na dywan zacinał się i po chwili wyłączał. Problem był prozaiczny: zamiast wjeżdżać NA dywan, pakował się POD niego, choć sam dywanik nie był ani długowłosy, ani gruby i zgodnie z tym co wyczytałam na stronie producenta takiego problemu być nie powinno. Szczerze powiedziawszy po 3 godzinach walki z nim byłam bliska łez i jedyne na co miałam ochotę to na wypieprzenie go przez okno. Postanowiłam wziąć jednak 20 głębokich wdechów, zaparzyć sobie ziółka i zastanowić się co dalej: odsyłać go do sklepu? czy może próbować rozwiązać problem samemu?

Uparta ze mnie bestia więc postanowiłam problem jakoś rozwiązać, bo sam wygląd zewnętrzny jak i głośność (a właściwie – „cichość”) urządzenia mi odpowiadały. Zauważyłam też od razu, że jak już się go na ten nieszczęsny dywan postawi i pilnuje żeby nie zbliżył się zanadto do stolika kawowego to dobrze radzi sobie z odkurzaniem nawet zwierzęcej sierści. Postanowiłam zgłębić problem wnikliwiej i na początek odkręciłam mu dwie boczne szczotki. Po tej „operacji” problem z wjeżdżaniem pod dywan zniknął, ale nie czarujmy się takie rozwiązanie dobre jest tymczasowo, a nie na stałe. W mieszkaniu tylko w 1 pokoju mam dywan co oznaczało, że musiałabym odkręcać i przykręcać szczotki do każdego odkurzania – więcej z tym zabawy niż ze zwykłym odkurzaczem. Oczywiście alternatywą było pozbycie się felernego dywanu, ale sami powiedzcie: robilibyście przemeblowanie tylko ze względu na zakup odkurzacza?

Przykręciłam więc szczotki i wpuściłam odkurzacz do innych pokoi i… okazało się, że radzi sobie w nich naprawdę dobrze, a samo przycinanie się i haczenie zdarza mu się sporadycznie. Znów więc wróciłam z nim do felernego pokoju z dywanem, ale tym razem miałam pomysł ;) Nieco skróciłam długość „wąsów” w szczotkach (najzwyklejszymi nożyczkami do papieru) i okazało się, że problem z zacinaniem się przy wyjeżdżaniu na dywan ustąpił. Oczywiście nie oznaczało to, że odkurzacz zaczął radzić sobie z krzesłami i stolikiem kawowym, ale jeśli sterowało się go pilotem to problem z zacinaniem się i wyłączaniem znikał. W innych pomieszczeniach, aż takich problemów z nim nie miałam, bo po prostu meble tam rozstawione były zupełnie innego rodzaju. Bez żadnych rzeźbień, na zwykłych wysokich nogach i z taką wysokością od podłogi, że odkurzacz bez problemu się pod nie mieścił. Za to w felernym pokoju meble są dość cpecyficzne, a sam stolik kawowy oparty jest na dwóch wyrzeźbionych z drewna słoniach, których trąby opuszczone są w dół i niestety, są zupełnie dla odkurzacza niewidoczne. Za każdym razem próbuje on podjechać do nóg słoni, a tak naprawdę blokuje się między ich trąbami, a podłogą i oczywiście w ramach oszczędzania baterii po chwili się wyłącza. Dlatego wydaje mi się, że ten model nie nada się do mieszkań w których stoją meble o dziwnych/rzeźbionych/nietypowych nogach. Przypuszczam też, że problem mogą mieć z nim miłośnicy małych dywaników. Rozwiązaniem będzie dla nich przycięcie szczotek bocznych, ale zdaje sobie sprawę, że nie każdy chce wydać taką kwotę i być zmuszonym do kombinowania przy odkurzaczu. Oczywiście jeśli Wasz dywan ciągnie się od ściany do ściany to problemu nie będzie, ale jeśli to tylko przysłowiowe „kółko na środku” to liczcie się z podobnymi utrudnieniami.
robojet odkurzacz
Mimo tego niezbyt miłego początku znajomości odkurzacz polubiłam. Jest cichy i dobrze radzi sobie ze ściąganiem kociej sierści z dywanu. Powiedziałabym nawet, że w tej kwestii wypada znacznie lepiej niż wszystkie zwykłe odkurzacze, które do tej pory miałam. Nie ma też problemu (pomimo przyciętych bocznych szczotek) ze zbieraniem brudu przy listwach. Włączany regularnie jest w stanie utrzymać podłogę w czystości i to na takim poziomie, że nie muszę „wytargiwać” z szafy zwykłego odkurzacza, który swoją drogą stoi nie używany odkąd RoboJet Duel się u mnie pojawił. Nie wymaga zbyt częstego opróżniania pojemnika na brudy i jest zupełnie bezawaryjny. Dołączona do zestawu wirtualna ściana w 100% spełnia swoje zadanie i nie zdarzyło mi się aby choć raz odkurzacz jej nie zauważył. Także współprace z załączonym do zestawu pilotem oceniam na 5+. Gdyby nie to pewnie bym go zwróciła, bo stolika ze słoniami (jako, że był znacznie droższy niż odkurzacz) na pewno bym się nie pozbyła.

To co mi się jeszcze spodobało to na pewno spora „kocio-odporność”, bo akurat moje futrzaki to chodzący tafjun zniszczeń. I choć robiły już wiele podejść to nie udało im się odkurzacza uszkodzić. Jedyne co w wyniku tych bliskich spotkań 3-stopnia ucierpiało to boczne szczotki. Przez moją nieuwagę dobrały się do włosia i udało im się je wyrwać, ale miało to miejsce raz i myślę, że przy spokojniejszych kociambrach problem nie powinien występować.

Nie umiem porównać działania tego produktu do innych tego typu na rynku, bo jest to pierwszy odkurzacz automatyczny jaki posiadam. Jednak na potrzeby tego wpisu, kilka dni temu wybrałam się do znajomej, która na promocji w markecie zakupiła podobne i znacznie tańsze „nołnejmowe” urządzenie. Okazało się ono (zgodnie z informacją od niej i tym co widziałam) totalnym niewypałem: blokującym się o każdy rant mebla i wymagającym opróżniania pojemnika przynajmniej 2-3 razy w ciągu odkurzania jednego pokoju. Z tego co zauważyłam nie radziło sobie ono również ze zwierzęca sierścią, a dodatkowo chodziło znacznie głośniej od mojego. Mogę więc powiedzieć, że cena chyba faktycznie robi tu różnicę w jakości działania. Niemniej jednak nie mam, aż takiej wiedzy by stwierdzić czy jest to jedne z lepszych urządzeń na rynku. U mnie przynajmniej radzi sobie dobrze, choć nie idealnie. Na pewno nie mogłabym tak jak jest pokazane na filmiku reklamowym, włączyć go i pójść sobie na zakupy czy do pracy, bo bardzo możliwe, że akurat wtedy o coś urządzenie by się przyhaczyło i zamiast odkurzyć pokój po prostu by się wyłączyło. Jednak zależy to od umeblowania danego mieszkania i bardzo możliwe, że przy innym wystroju wnętrza problem by nie występował.

Podsumowując: jak zauważyliście we wpisie brak parametrów technicznych, a to dlatego, że bez problemu znajdziecie je na stronie producenta za to relacji z dłuższego użytkowania tego odkurzacza na moment zakupu nie udało mi się znaleźć nigdzie w internecie.

Ja z zakupu pomimo początkowych frustracji i problemów jestem zadowolona. Nie uważam jednak aby było to urządzenie niezbędne. Po prostu jeśli macie nadmiar gotówki i możecie sobie pozwolić na zakup takiego odkurzacza – to tak, warto się tematem zainteresować. Jeśli jednak miałoby to się wiązać ze znacznym obciążeniem Waszego domowego budżetu czy braniem kredytu to odpuściłabym sobie inwestycję w odkurzacz automatyczny, no chyba, że zastanawiacie się nad jego zakupem z przyczyn zdrowotnych. Ja sama doceniłam go zwłaszcza po operacji gdy każde pochylenie się sprawiało mi potworny ból. Na pewno w takiej sytuacji RoboJet Duel sprawdza się idealnie, bo można leżeć/siedzieć i odkurzać. Dzięki temu, że sam bezproblemowo znajduje bazę dokującą i nie wymaga zbyt częstego opróżniania nie trzeba się też do niego za często schylać. Małym minusem wówczas była dla mnie konieczność przenoszenia go przez progi, bo mam je w mieszkaniu na tyle wysokie, że odkurzacz nie dawał rady przez nie przejechać, ale i tak było to dla mnie znacznie łatwiejsze niż skorzystanie ze zwykłego odkurzacza.

Jeśli macie jakieś pytania/wątpliwości odnośnie tego modelu – pytajcie śmiało, w miarę swoich możliwości postaram się na nie na bieżąco odpowiadać. Jak widzicie nie zamieszczałam dużo zdjęć, bo wydaje mi się, że na internecie bez problemu idzie je odszukać, ale gdybyście potrzebowali dokładnego zdjęcia jakieś części to oczywiście mogę je zrobić. Dzielcie się też swoimi doświadczeniami dotyczącymi tego i innych modeli, bo na pewno wielu osobom pomoże to w podjęciu decyzji o zakupie :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Dom, STRONA GŁÓWNA i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „RoboJet Duel – odkurzacz automatyczny

  1. ~jotka pisze:

    Nie wiem czy odkurzacz kupię, ale Twoje opowiadanie przeczytałam z przyjemnością, niczym fascynującą historię :-)
    Cierpliwości i determinacji można Ci zazdrościć, ja chyba usiadłabym i płakała, albo wywaliłabym przez okno.

  2. ~Alice pisze:

    No cóż, początki bywają trudne ;-) Ja również zastanawiałam się nad zakupem tego cudeńka-po przeczytaniu Twojej recenzji widzę ,że warto :-)

  3. ~Aneta pisze:

    Tak, po operacji schylanie się potrafi cholernie boleć, wiem coś o tym. Taki odkurzacz byłby dla nas prawdopodobnie OK, bo nie mamy dywanów, ale cena jest spora…

  4. kurcze nadmiaru gotówki nie mam ale mógłby u mnie sie trochę pokręcić ten odkurzacz;)

  5. ~Aneczka pisze:

    Kochana na początku wpisu masz malutki błąd, zjadłaś U :P (tam gdzie masz pogrubioną czcionke) „że [odkrzacz] kupiłam za własne”

  6. ~aknezz pisze:

    Faktycznie wydając tyle pieniędzy na odkurzacz, nie chciałabym kombinować z obcinaniem szczotek. Myślałam o zakupie tego typu urządzenia w przyszłości ale z innej firmy,

  7. ~Kathy Leonia pisze:

    kumpel ma podobne cacko;D o dziwo nawet jego kot przeżył styczność z tym robotem i teraz wskakuje nań i jeździ siedzi sobie jak urządzenie pracuje:)

  8. Mi się marzy taki odkurzacz a to dlatego że jestem leniwa, w dodatku moja córka odkrywa świat i zaczyna wszystko zbierać z podłogi a ja muszę codziennie zamiatać :P Gdyby tylko mieć na to pieniądze to nie wahałabym się z kupnem ;D

  9. ~KLAAJDKA pisze:

    Fajny sprzęt, wygodny (o ile sobie z nim poradzimy, tak jak było w Twoim przypadku) :)

  10. ~PureMorning pisze:

    U mnie jest dużo dywanów w domu. Jak będę kupować nowy odkurzacz, to raczej nie taki. Chciałabym raczej coś z funkcją prania dywanów.

  11. ~Żaneta pisze:

    to jeden z pomocników, który chciałabym mieć w domu obok szybkowara i multicookera. też zdecydowanym się na tańszy model RoboJet

  12. Paulina pisze:

    Przydałoby mi się takie małe urządzonko. :) Może by mi ułatwiło sprzątanie. może kiedyś się uda z nim zapoznać, jak na razie muszę radzić sobie sama :D

  13. Chyba nie na moją kieszeń, przydało by się takie cacko ale nie wiem czy byłabym wstanie tyle na nie wydać, ostatnio miałam okazje kupić podobne z samsunga ale słyszałam, że nie do końca radzi sobie z jakimiś większymi elementami np. kawą rozrzuconą ;p

  14. ~Agnieszka pisze:

    Miałam kiedyś takie podobne cudo, dostałam w prezencie – robocop się nazywało. działał całkiem sprawnie, niestety ceny części zamiennych były zbyt drogie- a zepsuło się sporo. I darowałam sobie dalsze użytkowanie.

  15. ~Gabrysia pisze:

    Od niedawna jestem posiadaczką odkurzacza firmy „konkurencyjnej” , bo o tej o której piszesz nie słyszałam. Wybierałam bardzo długo, bo sporo modeli mają – wybrałam taki klasy średniej i nie żałuję. Nie mam co prawda dywanów, ale mam psa. Dużo rzadziej myje podłogi, bo są czyściutkie od kiedy odkurzaczyk się nimi zajmuje. Ja z nogami na sąsiednim fotelu spokojnie szydełkuję a on robi swoje :)

  16. ~Monika pisze:

    Bardzo pomocny wpis!

  17. ~Marta pisze:

    Przydatny wpis! Zastanawiam się nad zakupem tego typu odkurzacza i nie mogę się jakoś zdecydować ;)

  18. to coś stworzonego dla mnie bo ja nie cierpię sprzatać;)!

  19. Kotów co prawda nie mam, ale odkurzać wyjątkowo nie lubię, więc taki bezobsługowy odkrzacz byłby dla mnie idealny. Obawiam się tylko, że mógłby mieć problemy z dywanami.

  20. ~Czarna Kawa pisze:

    ciekawy taki sprzęcior :D wolę jednak odkurzać sama, bo przynajmniej się poruszam :)

  21. ~Beti pisze:

    Odkurzacz fajny, ale nie ma to jak samemu się trochę po gimnastykować przy odkurzaniu :-))

  22. ~madziakowo pisze:

    ja lubie odkurzac wiec odkurzacz musze miec tradycyjny

  23. ~Gosia pisze:

    Dzięki za wpis! Bardzo pomocny!

  24. ~Waldi pisze:

    Witaj, a radzi sobie z rozsypanym żwirkiem dla kota?

    • maria_n pisze:

      Jak najbardziej :) Mam w domu dwa koty i nie ma z tym problemu. Ostatnio nawet sypałam im żwirek drewniany i też poradził sobie ze sprzątaniem :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>