Oriflame, Balsam do ciała Silk Beauty

W recenzji żelu do higieny intymnej z początku września napisałam Wam, że będzie to chyba ostatni wpis poświęcony kosmetykom marki Oriflame. Jednak kilka dni temu w trakcie porządków odnalazłam jeszcze jeden produkt tej firmy i dlatego tematyka dzisiejszej notki będzie taka, a nie inna :)
Oriflame balsam do ciała
Nie dziwicie mi się, że o balsamie do ciała Silk Beauty zupełnie zapomniałam. Wynikało to z faktu, że gdzieś w połowie opakowania przestałam go używać i odstawiłam w przysłowiowy kąt. Niby planowałam wykorzystać go jako krem do rąk, ale ostatecznie nigdy go w ten sposób nie użyłam. Może dlatego, że w mojej kosmetyczce mieszka dużo produktów, które i w tym zakresie wypadają dużo lepiej.

Jeśli jeszcze nie domyślacie się dlaczego przestałam go stosować to już spieszę z wyjaśnieniem. Okazał się być po prostu… bublem i to w dodatku takim, który nieźle mnie wkurzył. Nie raz i nie dwa wspominałam Wam o mojej alergii, dlatego myślę, że jest dla Was jasne, że nim coś nałożę na skórę to zapoznaje się ze składem. W tym produkcie pomimo tego, że marka Oriflame bardzo często nawiązuje w swoich reklamach do naturalnych składników i ekstraktów, choć ich produkty niewiele z kategorią ECO mają wspólnego, NIE DA SIĘ SPRAWDZIĆ SKŁADU! A na pewno nie da sprawdzić się go w sposób łatwy i przystępny. Dlaczego? Otóż producent umieścił go na dolnej etykiecie, ale nie na pierwszej jej warstwie. Żeby dostać się do właściwiej kartki trzeba tą etykietę rozkleić, tyle, że jest to prawie niewykonalne. Ja poświęciłam na to dwie godziny i ostatecznie odpuściłam to sobie. Wykonałam standardowy test na skórze (na niewielkim jej kawałku wklepujemy kosmetyk i sprawdzamy po 24 godzinach czy coś złego się nie dzieje). Nie powiem, żeby to rozwiązanie mnie zachwyciło zwłaszcza, że podejrzewam iż etykietę specjalnie zaprojektowano w taki sposób, aby nawet najbardziej dociekliwi klienci odpuści sobie sprawdzanie jej treści. Co już na wstępie sugeruje, że cały produkt jest tak napakowany chemią, że przeciętnemu konsumentowi włos zjeżyłby się na głowie.

Zamówiłam go u konsultantki wraz z krem do rąk z tej samej linii. Oba produkty nie spełniły moich oczekiwań, przy czym krem do rąk był znośny, a balsam… fatalny. Zacząć trzeba od tego, że nie nawilżał, a oblepiał skórę. Dawał na niej niezwykle nieprzyjemne uczucie: jakbyście naciągnęli na swoją skórę lepiącą się rajstopę. Zapewniam, że nie było to uczucie miłe, a tym bardziej takie, które chciałoby się fundować sobie każdego dnia. Tym bardziej, że nie towarzyszyły mu jakiekolwiek właściwości pielęgnacyjne. Równie dobrze mogłabym tego balsamu nie używać, a efekt byłby dokładnie taki sam czyli nadal sucha skóra.

Nie widząc nawet najmniejszej poprawy nawilżenia skóry po jakiś dwóch czy trzech tygodniach po prostu darowałam sobie dalsze stosowanie balsamu do ciała Silk Beauty. Pewnie też dlatego, że nie przekonał mnie do siebie ani designem opakowania, ani chemiczno-pudrową kompozycją zapachową. Dla mnie okazał się po prostu nie wartym zakupu bublem. Dlatego dziś wylądował w koszu :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ciało, Kosmetyki - recenzje, STRONA GŁÓWNA i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „Oriflame, Balsam do ciała Silk Beauty

  1. ~Aneczka pisze:

    Ja już od dawna nie zamawiam Avonu i oriflame… upadły te firmy na jakości. Mam.co prawda kilka kosmetyków ale tylko Avon ale to dlatego że je dostałam tak to nie kupuję bo szkoda kasy…

  2. Z chęcią bym wypróbowała. Jestem zainteresowana.

  3. ~Marta pisze:

    Jakoś tak nie jestem przekonana do Oriflame :)

  4. Mnie Oriflame czy Avon nie przekonuje szczególnie :/

  5. ~Kathy Leonia pisze:

    wieki nie miałam nic z oriflame;)

  6. ~PureMorning pisze:

    już dawno nie używałam nic z Oriflame. Jakoś mnie nie kuszą ich kosmetyki.

  7. nie pamiętam kiedy gościł u mnie Oriflame…

  8. Ania pisze:

    Ja na Oriflame zawiodłam się już dawno. Dziś czasem korzystam z Avon, bo niektóre kosmetyki są godne uwagi np. pianka czy krem z wyciągiem z chia.

  9. ~Aneta pisze:

    Nie cierpię, jak składu nie widać, albo go nie ma.

  10. Miałyśmy może pare kosmetyków tej firmy ale nigdy nie wzbudziły naszego zachwytu, tym bardziej, ze tak jak wspomniałaś ich składy pozostawiają wiele do życzenia. U nas w przypadku suchej skóry najlepiej sprawdzają się oleje, zwłaszcza kokosowy. Pozdrawiamy. :)

  11. Z pewnością się na niego nigdy nie skuszę ;/ jak oblepia skórę to nie dla mnie no i dodatkowo brak składu fatalnie;/

  12. ~Kinga pisze:

    Nie miałam okazji używać :)

  13. ~Beti pisze:

    Nie pamiętam kiedy ostatnio cos z tej firmy kupowałam.

  14. ~robaszekk pisze:

    Nie ufam balsamom z Oriflame ani Avonu, jakoś tak nie przekonują mnie, chociaż czasem trafiają się jakieś perełki :) Ta ewidentnie nią nie jest.

  15. ~Agnieszka pisze:

    Podobnie jak dziewczyny w komentarzach, ja również już dawno nie używam nic z oriflame czy avonu – po prostu nie warte są swojej ceny i kiepsko działają. Wolę dać trochę więcej i kupić coś lepszego /z czytelnym składem oczywiście;)/. W ogóle to jestem minimalistką kosmetyczną i dobrze mi z tym!;)

  16. ~coosure pisze:

    Wizualnie nie wygląda najgorzej, szkoda tylko że nie spełnił się w nawilżeniu. Dzięki temu wiem, że na pewno go nie kupie :)

  17. ~jotka pisze:

    Dostałam kiedyś w prezencie płyn do kąpieli tej firmy i nabawiłam sie takiego swędzenia stref intymnych, że leciałam szybko do apteki po antidotum, okropne…

  18. ~lu ciam pisze:

    Od bardzo dawna nie miałam produktów z tej firmy, ale to może i bardzo dobrze :)

  19. ~Czarna Kawa pisze:

    Jakoś nigdy nie miałam zaufania do oriflame…

  20. ~sandicious pisze:

    kojarzę kosmetyk, ale nie testowałam go.

  21. kiedyś bardzo lubiłam tę serie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>