Listopadowe spotkanie blogerek w Opolu

Nieco ponad tydzień temu miałam wielka przyjemność uczestniczyć w spotkaniu w Opolu. Przygotowane zostało ono przez Monikę z bloga swiatdzikuski26.blogspot.com oraz Monikę z monika-paula.blogspot.com, a razem ze mną udział wzięły w nim także ReniaBeataKarolinaEwelina oraz Magda.

http://imagizer.imageshack.us/v2/800x600q90/921/ncJgk6.jpgOrganizatorki naszego spotkania (zdjęcie Moniki)

Ja naturalnie (to już chyba jakieś fatum) nie uniknęłam przygód podczas próby dotarcia na spotkanie. Choć z wyjeżdżając z Wrocławia byłam przekonana, że dotrę na miejsce dużo przed czasem to ostatecznie okazało się, że do kawiarni  POZYTYWKA przybyłam z ponad godzinnym opóźnieniem. Wszystkiemu winna była oczywiście mgła, która (dosłownie) pojawiła się znikąd jak tylko wyjechałam z miasta. W efekcie czego jazda trwała kilkukrotnie dłużej niż najczarniejszy scenariusz mógłby przewidywać. Jak zawsze przy kiepskich warunkach pogodowych nie uniknęłam stania w korku i zwężeń wywołanych nagłymi kolizjami.
spotkanie blogerek w opolu
Gdy już w końcu dojechałam (choć bardziej pasuje słowo: dowlekłam się) do Opola mój GPS postanowił odmówić posłuszeństwa i kawiarni musiałam szukać na własną rękę. Na całe szczęście mieszkańcy Opola to mili i pomocni ludzie więc po jakiś 20 minutach byłam wreszcie na miejscu. Dziewczyny oczywiście zdążyły się już rozsiąść, a spotkanie trwało w najlepsze, ale na całe szczęście nie ominęła mnie jego większa część.
spotkanie blogerskie
Poza pogaduszkami, żartami i robieniem zdjęć miałyśmy także okazję bliżej poznać produkty firmy TianDe. Pani Monika, która prowadziła część poświęconą tej marce nie tylko sporo opowiedziała nam o produktach tej marki, ale także wykonała każdej z uczestniczek zabieg na dłonie. Mi bardzo przypadł on do gustu, bo jeszcze następnego dnia czułam jego efekty czyli miękką, gładką i jedwabistą w dotyku skórę.
Tande spotkanie blogerek w opolu
Jednak wszystko co dobre szybko się kończy i nim się spostrzegłam trzeba było wracać do domu. Cieszyłam się, że poznałam tyle nowych osób, ale miło mi także było spotkać się po raz kolejny z Eweliną, którą poznałam przy okazji szkolenia z marką Indigo.
spotkanie blogerek kosmetycznych
Oczywiście ze spotkania nie wyszłam z pustymi rękoma, ale na to co przywiozłam ze sobą będę musiała poświęcić osobny post (tak, aż tyle tego było ;) ). Dziękuje Wam dziewczyny za tak miło spędzony czas i mam nadzieję, że jeszcze nie raz się z Wami spotkam.

spotkanie blogerek sponsorzy

Opublikowano Różności, STRONA GŁÓWNA | Otagowano , , , , , , , , , | 26 komentarzy

Vichy, AQUALIA THERMAL czyli dynamicznie nawilżające serum dla skóry wrażliwej

Mimo, że dynamicznie nawilżające serum dla skóry wrażliwej marki Vichy gości w mojej kosmetyczce od niedawna to już teraz chciałabym podzielić się z Wami opinią na jego temat. Dlaczego? Bo grudzień to idealny moment na zrobienie sobie lub bliskiej nam osobie wyjątkowego prezentu, a ten produkt wydaje się być wprost stworzony do tego zadania.
Vichy, AQUALIA THERMAL czyli dynamicznie nawilżające serum dla skóry wrażliwej
Od strony wizualnej AQUALIA THERMAL wypada naprawdę dobrze. Już sam kartonik w którym zamknięta jest szklana butelka wygląda po prostu obłędnie. Delikatny perłowy połysk plus błękitno-granatowa kolorystyka w tym przypadku okazała się strzałem w dziesiątkę. Całość prezentuje się nie tylko estetycznie, ale i luksusowo co sprawia, że opakowanie wyrzuca się z prawdziwym bólem serca. Na całe szczęście zostaje nam równie piękna buteleczka. Jej największym atutem również jest kolorystyka. Połączenie ciemnego błękitu ze srebrem i bielą sprawia, że produkt ten może się stać największą ozdobą nie jednej łazienkowej półki.
dynamicznie nawilżające serum dla skóry wrażliwej
Sam wygląd jednak nie wystarczy by polubić się z danym kosmetykiem i choć w tym przypadku firma Vichy położyła na to duży nacisk to zapewniam, że odbyło się to bez szkody na pozostałych (równie ważnych) aspektach. Widać to choćby po świetnym wyprofilowaniu samej butelki, która nie dość, że cieszy oko swoim designem to jeszcze wygodnie leży w dłoni. Na piątkę oceniam też działanie samej pompki, która chodzi lekko i nawet minimalnie się nie przycina, a porcje kosmetyku, które dozują są odpowiedniej wielkości. Dzięki czemu jego wydobycie przebiega szybko i sprawnie.
serum z wodą termalną
Także aplikacja dynamicznie nawilżającego serum nie sprawiła mi najmniejszych kłopotów. Wszystko dzięki wyjątkowo płynnej konsystencji, którą banalnie łatwo się rozsmarowuje. Przez to, że AQUALIA THERMAL nie jest zbyt gęsta na jeden raz zużywa się jej minimalną ilości. Biorąc pod uwagę jej przeciętną cenę (między 85, a 105zł) ma to niemałe znaczenie, bo każdemu zależy by droższy kosmetyk starczał na dłużej niż ten tańszy i dokładnie tak będzie w tym przypadku. Dlatego nawet przy jego codziennym stosowaniu można liczyć na jakieś dwa-trzy miesiące wydajności.
serum mocno nawilżające
Tym co przukuwa uwagę w tym produkcie jest także jago zapach. O dziwo jest on wyjątkowo intensywny, ale nie przesadnie trwały. W moim odczuciu idealnie wpasuje się w gusta większości kobiet. Może dlatego, że nie pachnie niczym konkretnym, a mimo to przywodzi na myśl delikatne francuskie perfumy. Właśnie dlatego sprawdza się stosowany zarówno na dzień jak i na noc. O poranku jego aplikacja będzie równie przyjemna jak wieczorem, ale i w jednym i w drugim przypadku zdąży się ulotnić nim mogłaby zacząć nam przeszkadzać jego intensywność. Dla mnie jest to szczególnie ważne wieczorem, bo nie lubię otaczać się zbyt duszącymi zapachami przed zaśnięciem. Myślę, że właśnie dlatego nawet bardzo wyczulona na zapachy osoba, będzie z tej kompozycji zadowolona.
Vichy, AQUALIA THERMAL serum opinia
Równie przyjemne wrażenie robi jego działanie. Serum błyskawicznie nawilża i łagodzi wszelkie podrażnienia wywołane suchością skóry. Producent obiecuje, że efekt ten utrzymuje się 48 godzin i faktycznie coś w tym jest. Ja co prawda stosowałam je na noc i na dzień, ale od momentu nałożenia aż do kolejnej aplikacji nie miałam nawet minimalnych kłopotów z nadmierną suchością mojej skóry. Oczywiście aby efekty te były trwałe jak każdy kosmetyk tak i je trzeba stosować regularnie. Mimo to uważam, że działa szybko i skutecznie, a poprawę idzie odczuć już po pierwszej aplikacji. W miarę jego używania Wasza skóra powinna zrobić się gładsza i jędrniejsza, a problemy z jej przesuszaniem się znacznie zmniejszyć.

Dzięki temu, że dynamicznie nawilżające serum dla skóry wrażliwej okazało się być wyjątkowo łagodnym produktem mogę go polecić każdemu z Was. Z pewnością Was nie podrażni, a jego właściwości są na tyle uniwersalne, że może go stosować nawet nastolatka.

Opublikowano Kosmetyki - recenzje, Kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy, STRONA GŁÓWNA | Otagowano , , , , , , , , , | 26 komentarzy

La Roche-Posay, Fizjologiczna pianka oczyszczająca z wodą termalną

Marka La Roche-Posay myślę, że jest znana każdemu z Was. Nawet jeśli osobiście nie mieliście z nią styczności to z pewnością choć trochę o niej słyszeliście. Ja jako stała bywalczyni sklepów i aptek internetowych co rusz natykam się na jakiś produkt z pod tego szyldu i już jakiś czas temu w mojej kosmetyczce pojawiła się fizjologiczna pianka oczyszczająca z wodą termalną i jako, że stosowało mi się ją bardzo przyjemnie to dość szybko zużyłam całą. Co prawda planowałam wtedy zrobić jej jakąś recenzję, ale w kolejce oczekiwały inne kosmetyki i temat zszedł na dalszy plan… przynajmniej do zeszłotygodniowego wtorku gdy w moje „łapki” trafiło kolejne jej opakowanie :)
la roche-porsay fizjologi
Pierwsze co mnie w niej urzekło (jeszcze zanim zaczęłam ją używać) to jej niezwykły kolor. Ten odcień błękitu momentalnie skojarzył mi się z rajską plażą i idealnie błękitnym oceanem… i muszę przyznać, że ta moja pierwsza myśl okazała się być wyjątkowo trafna. Bowiem równie mocno to skojarzenie z błękitną laguną nasuwała mi także kompozycja zapachowa. Będąca bardzo ciekawym połączeniem świeżych wodnych akordów z orzeźwieniem jakie niesie ze sobą morska bryza. Takiego aromatu nigdy nie znalazłam w żadnej innej piance i nie da się ukryć, że już po pierwszym użyciu byłam nim totalnie zauroczona. Okazał się być on idealnym połączeniem świeżości z delikatnością i odpowiednio szybkim ulatnianiem się po zmyciu. Dzięki czemu aplikacja i mycie twarzy było dla mnie prawdziwą przyjemnością, ale jednocześnie nie skazywało mnie na zbyt długie towarzystwo tej kompozycji (co z pewnością doceni każdy kto lubi kosmetyki aromatyczne, ale takie, które jednocześnie nie kłócą się z zapachem ulubionych perfum).
pianka głęboko oczyszczajaca
Pozytywne pierwsze wrażenie podtrzymało we mnie także opakowanie, będące bardzo udanym połączeniem funkcjonalności z trwałością okraszonej przyjemnym dla oka designem. To co ja doceniłam w nim najbardziej to trwałość napisów, które od początku stosowania fizjologicznej pianki oczyszczającej, aż do jej całkowitego zużycia pozostały w stanie nienaruszonym. Dzięki temu butelka ciągle wyglądała jak nowa i nie trzeba było jej ukrywać w zakamarkach łazienkowych szafek. Na piątkę z plusem oceniam też samą pompkę, która chodziła niezwykle lekko i dozowała idealnej wielkości porcje kosmetyku. Dzięki czemu nie groziło mi przypadkowe wydobycie zbyt dużej ilości, a tym samym sprawiało to, że pomimo swojej ceny (około 50zł) pianka okazała się być odpowiednio wydajna i w porównaniu nawet do wielu znacznie tańszych, bardziej ekonomiczna.
pianka do twarzy
Jednak to jej działanie uplasowało ją na pierwszym miejscu wśród moich ulubieńców z tej kategorii. W dużej mierze zawdzięcza to swoim właściwością oczyszczającym, które szły w parze z niezwykłą wręcz łagodnością dla skóry. Zmycie nią wodoodpornego makijażu nigdy nie sprawiło mi najmniejszego kłopotu. Nie miała także problemu z porannym odświeżaniem skóry. To właśnie dzięki niej moja cera wreszcie się uspokoiła i to nawet pomimo tego, że w międzyczasie kwitły wszystkie te rośliny na które jestem uczulona. Jak nigdy przy regularnym jej stosowaniu moja skóra ani razu nie sprawiła mi żadnej przykrej niespodzianki. Co ważne sama pianka nawet w minimalnym stopniu mnie nie podrażniała, a dzięki temu, że tak dobrze myła mogłam sobie pozwolić na rzadsze stosowanie peelingów i masek oczyszczających co dla mnie (zwłaszcza w okresie w którym nasila się moja alergia na pyłki kwiatowe) było szczególnie ważne.
najlepsza pianka do twarzy
Produkt marki  La Roche-Posay uważam za najlepszy w tej kategorii zarówno pod względem działania, ceny jak i wydajności i zapewniam Was, ze zarówno wśród kosmetyków drogeryjnych jak i aptecznych nie znajdziecie lepszego :)

Opublikowano Kosmetyki - recenzje, Kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy, STRONA GŁÓWNA | Otagowano , , , , , , , , | 25 komentarzy

Nowy EkoPasaż Helfy we Wrocławiu

helfy logo
W środę miałam przyjemność odwiedzić świeżo otwarty EkoPasaż Helfy przy ulicy Hubskiej 81b. Kto by pomyślał, że to już piąty lokal tej sieci otwarty we Wrocławiu. Pamiętam czasy gdy był tylko jeden i to w dodatku bardziej nastawiony na wydawanie internetowych zamówień niż sprzedaż pełnej gamy produktów :) Jak widać czas szybko leci, a widok tak dobrze rozwijającej się sieci moich ulubionych sklepów bardzo mnie cieszy. Zwłaszcza, że tak bogatego asortymentu zdrowej żywności i naturalnych kosmetyków z najodleglejszych zakątków świata próżno szukać gdzie indziej :)
kosmetyki naturalne indyjskie
Nowo otwarta placówka w przeciwieństwie do pozostałych może pochwalić mocno rozbudowanym działem zdrowej żywności. To z pewnością ucieszy wszystkich miłośników zdrowego trybu życia i pasjonatów kulinarnych. W tym miejscu bez problemu dostaniecie wszystko to co do tej pory trzeba było zamawiać przez internet.
http://imagizer.imageshack.us/v2/800x600q90/923/daCgzK.jpg
Moją uwagę przykuła zwłaszcza zawartość lodówki…
ekopasaż helfy wrocław hubska
eko pasaż helfy wrocław
helfy.pl
.. lubię kiedy wszystko to co kupuje na co dzień mogę dostać w jednym sklepie :)
helfy asortyment
produkty bezglutenowe helfy
Jak zawsze na uwagę zasługują także regały z kosmetykami na których poza dobrze znanymi stałym klientom markami można wypatrzeć także sporo nowości.
perfumy indyjskie
Moją uwagę zwróciły zwłaszcza arabskie perfumy w pięknych flakonach, które wydają się być wprost stworzone do bycia prezentami :)
perfumy arabskie
Nie mogę jednak powiedzieć by były one jedynym produktem, który idealnie sprawdziłby się w tej roli. W EkoPasażu Helfy przy ulicy Hubskiej 81b (przystanek Prudnicka) widziałam także gotowe zestawy prezentowe, ale nic nie stoi na przeszkodzie by skompletować coś samemu. Nawet jeśli nie do końca orientujecie się w tematyce kosmetyków naturalnych to zawsze możecie liczyć na fachową pomoc obsługi, bo tak dobrze zorientowanych ekspedientek nie znajdziecie nigdzie indziej :) Pomocne mogą też okazać się dla Was, krótkie informacje jakie znajdują pod ceną każdego kosmetyku, a gdzieniegdzie natkniecie się na nieco większe tabliczki, które zawierają informację co też dokładnie w ich pobliżu się znajduje. Korzystanie z nich na pewno przyspieszy Wasze poszukiwania i znacznie ułatwi wybór.
helfy regały
Ja z pewnością jeszcze nie raz wpadnę do EkoPasażu Helfy na zakupy. Choćby dlatego, że uwielbiam kosmetyki naturalne, a także zdrowe jedzenie. Powoli też przekonuje się do ekologicznej „chemii” gospodarczej. Jak widać powodów do odwiedzenia tego punktu mam wiele, a myślę, ze i każdy z Was mógłby znaleźć tam coś dla siebie.
zakupy helfy

Opublikowano Różności, STRONA GŁÓWNA | Otagowano , , , , , , , , | 14 komentarzy

Aura, Świeczki zapachowe typu tealight

W zeszłym roku pisałam Wam o moim odkryciu w sieci sklepów Biedronka czyli świeczkach zapachowych marki Aril. Jak się okazało firma stojąca za ich produkcją czyli BISPOL ma w swojej ofercie również wiele innych produktów. W dzisiejszym wpisie postaram się kilka z nich Wam przybliżyć.
BIOSPOL świeczki zapachowe tanie
Świeczki typu tealight to chyba jedne z najpopularniejszych modeli. Są małe więc doskonale nadają się zarówno do wykorzystania solo jak i uzupełnienie nawet najbardziej wymyślnych świeczników. Dostępne mogą być w wariancie bezzapachowym czyli jako zwykły podgrzewacz do olejków czy wosków, ale także jako produkt zapachowy. W moje ręce trafiły te aromatyczne i od razu skradły mi serce :)
polskie podgrzewacze zapachowe
Tym co urzekło mnie w nich najbardziej były kompozycje zapachowe. Doskonale wyważone, ani nie za mocne, ani nazbyt delikatne. Co najważniejsze wszystkie są bardzo naturalne i nawet w ich tle nie sposób wyczuć chemicznych akordów.
tanie cynamonowe podgrzewacze
Moim niewątpliwym ulubieńcem stała się wersja świąteczna (Christmas tree) i bananowa (Banana leaf). Zwłaszcza ten drugi zapach początkowo budził moje obawy, bo znam wiele produktów, które miały pachnieć tym owocem, a ostatecznie roztaczały dookoła siebie wstrętny aromat palonych opon. Tu jest inaczej, świeczka miała pachnieć bananem i dokładnie nim pachnie. Aromat jest doskonale wyważony: wyczuwalny, ale nie mdły i na pewno nie przytłaczający. Z pewnością spodoba się zarówno miłośnikom tych delikatniejszych kompozycji jak i bardzo mocnych. Jak to możliwe? Po prostu intensywność regulujemy… ilością zapalonych podgrzewaczy. Jeden-dwa da Wam w dużym 25 czy 30 metrowym pokoju raptem delikatną mgiełkę zapachu, która szybko się ulotni. Zachwyci to tych, którzy chcą jedynie odświeżenia powietrza, a nie zaromatyzowania pomieszczenia na długie godziny. Z koli osoby wielbiące mocno przesiąknięte zapachem wnętrza powinny zapalić od 4 do 6 podgrzewaczy (o ile są właścicielami pokoju/mieszkania o dużym metrażu i dość wysokiego, a jeśli Wasze mieszkanko jest małe, a pokój ma nie więcej niż 10 czy 12 metrów spokojnie wystarczą Wam 3-4 świeczki).
zapach świąteczne drzewko
Na plus produktów tej firmy poza obłędnymi kompozycjami zapachowymi działa też mnogość dostępnych kompozycji. Sprawia to, że nawet najbardziej wybredny konsument bez problemu znajdzie w asortymencie producenta coś dla siebie. Mi najbardziej do gustu przypadły dwa z zapachów, ale pozostałym nie mogę odmówić uroku. Cynamon wydaje mi się idealnym wyborem na okres zimowo-świąteczny, a frezja świetnie sprawdzi się wiosną i latem.
świeczki zapachowe frezja marki Aura
Nie mogę też nic zarzucić opakowaniom i ich szacie graficznej. Całość wypada naprawdę dobrze nie tylko pod względem cenowym, ale także i wizualnym. Zarówno kartoniki w jakich umieszczone są podgrzewacze jak i wosk z jakiego są wykonane doskonale komponują się kolorystycznie z zapachem. Może własnie dlatego równie ładnie prezentują się na świeczniku jak i postawione luzem.
aura banana leaf tealight
Dla mnie świeczki marki Aura stanowią świetną alternatywę dla dużo droższych zagranicznych produktów, w niczym im nie ustępując. Pachną równie ładnie, a w przypadku niektórych kompozycji nawet znacznie ładniej, są ogólnodostępne i poza przyjemną szatą graficzna mogą pochwalić się także przystępną ceną i krajowym pochodzeniem. Jak dla mnie to wybór idealny :)

Opublikowano Dom, STRONA GŁÓWNA | Otagowano , , , , , , , | 19 komentarzy

IAMS czyli czym karmię moje „futra”

Choć zdjęć na fb zamieszczam wiele to żadne nie cieszą się taką popularnością jak te zrobione moim „kotełom”. Cóż… zapewne oba zrobiły by karierę w kocim modelingu, ale na całe moje szczęście… nie chcą ;) permamentnie odwracając się tyłem na widok skierowanego w ich stronę obiektywu. Może właśnie dlatego tak niewiele ich zdjęć do tej pory opublikowałam. Nie ma jednak tego złego…, bo dzielić się nimi z nikim nie muszę, dzięki czemu przypada mi zaszczyt ich głaskania i oczywiście (rzecz najważniejsza z ich punktu widzenia) karmienia.
IAMS karma sucha
Przypuszczam, że oba uważają iż łaskę robią mi niesamowitą jedząc to co im nasypie, choć jak każda „królewska krew” nagrymasić muszą przy tym sporo. Mimo to ja staram się nie poddawać ich fochom i wybierać takie karmy, które będą dla nich odpowiednie. Bowiem wbrew opinii co poniektórych właścicieli, kot to nie jest zwierzę wszystkożerne, a nieodpowiednie żywienie prędzej czy później mści się najróżniejszymi chorobami naszego pupila.

Wybierając karmę suchą (tak jak przy zakupie jedzenia dla siebie) zwracam przede wszystkim uwagę na skład. Oczywiście ich żywienia nie opieram tylko na „chrupkach”, ale nie ma co ukrywać, że stanowią one istotny element ich diety.
karma sucha najlepsza dla kotów
Z reguły staram się nie wprowadzać im gwałtownych zmian, ale pojawienie się w moim domu karmy IAMS zbiegło się z zauważalnym (nie tylko przez nie, ale i przeze mnie ;) ) pogorszeniem się jakości dotychczasowego „suchego” tak wiec zmuszona byłam z dnia na dzień przestawić je na całkiem inną firmę. O dziwo koty przyjęły to ze spokojem co przyznać muszę, rzadko im się zdarza.
IAMS
Chrupki ewidentnie podeszły im i smakowo i rozmiarowo. Zwłaszcza starsze z „futer” doceniło drobną formę karmy, bo znacznie łatwiej było mu ją pogryźć.Ja z kolei nową karmę doceniłam za skład, bo ponad 35 % zawartości mięsa w karmie (w zależności od wersji smakowej), którą bez problemu idzie nabyć np. w Auchan czy E.Leclerc-u to jest naprawdę świetny wynik. Zwłaszcza, że nie stanowi ona jedynego źródła pożywienia moich kotów, a reszta składu jest równie przyjemna (jest tam np. pulpa buraczana, Omega-6 i Omega-3). Na plus na pewno poza dostępnością działa tu także cena (około 7 zł za 300 gram czy 27 za 1,5kg). Koty z kolei zadowolone były z różnych wersji smakowych, bo należą do tej kategorii kotełów-marudeł, która nie zje dwa dni z rzędu tego samego. Cztery warianty smakowe (kurczak/jagnięcina i kurczak/ryby oceaniczne i kurczak oraz łosoś norweski i kurczak) idealnie trafiły w ich gust :) Dlatego jeśli zmagacie się z kotem-niejadkiem (i oczywiście wykluczyliście w 100% podłoże chorobowe) to warto się karmami tej marki zainteresować.
najlepsza i najtańsza sucha karma
Po 1,5 miesiąca podawania kotom karmy IAMS jestem do niej w 100% przekonana. Ma dobry skład, przystępną cenę i jest dostępna zarówno stacjonarnie jak i przez internet. Nie mogłabym chcieć więcej (moje koty też nie ;) ).

Opublikowano Dom, STRONA GŁÓWNA | Otagowano , , , , | 23 komentarzy

Spotkanie BEAUTY FLASH oraz Kongres i Targi LNE w Krakowie

serwisuroda.pl spotkanie blogerówW tym roku po pierwszy w życiu miałam okazję uczestniczyć w najważniejszym dla branży „beauty” wydarzeniu czyli Kongersie i Targach LNE. W ramach niego serwisuroda.pl zorganizował także spotkanie dedykowane blogerom urodowym czyli BEAUTY FLASH. Całość odbyła się w pierwszym weekendzie listopada, ale ja dopiero teraz znalazłam czas żeby podzielić się z Wami wrażeniami :)
targi i kongres LNE
Oczywiście nie byłabym sobą jakbym dotarła do Krakowa bez przygód co ostatecznie przełożyło się na moje nieco późniejsze niż planowane przybycie pod Międzynarodowe Centrum Targowo-Kongresowe EXPO. Może dlatego od progu hali wystawienniczej powitały mnie gigantyczne kolejki do kas. Czegoś takiego nie widziałam nawet na IV Targach Kosmetyczno-Fryzjerskich, ale pewnie, dlatego, że wrocławska impreza ma znacznie mniejszy rozmach od krakowskiej. Widać to było nie tylko po kilometrowych kolejkach (i to pomimo otwarcia chyba z 10 kas), ale także po ilości wystawców i powierzchni jaką zajmowali wystawcy.
kraków targi lne
Powiem szczerze, że pomimo całkiem dobrze rozrysowanej mapy targów poczułam się nieco zagubiona. Tym bardziej, że prawie 40 minut zajęła mi próba zlokalizowania strefy dla blogerów ;)
esentiale
Na całe szczęście w końcu udało mi się ją odnaleźć, ale sam wstęp do spotkania mnie ominął.
targi kosmetyczne kraków
Jako, że z przyczyn zawodowych nie mogłam sobie pozwolić na dwudniowy pobyt w Krakowie starałam się podzielić swój czas między atrakcje przygotowane dla nas -blogerów przez serwisuroda.pl, a zwiedzanie stoisk. Z tego też względu nie udało mi się wziąć udziału w żadnym z towarzyszących gali wykładów – czego w przypadku kilku z nich bardzo żałuję, ale niestety musiałabym się chyba podrzeć, albo sklonować żeby to wszystko ogarnąć.decalareOd strony ilości wystawców, mnogości i różnorodności ich asortymentu niejednemu mogło się zakręcić w głowie. Generalnie każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Od sprzętów do salonów po programy komputerowe do zarządzania nimi – dostępne było dosłownie wszystko. Moją uwagę zwracały raczej stoiska tych firm, których produkty można (przy odpowiednim obchodzeniu się z nimi) stosować także w domu.targi i kongres lne

Tak więc zaglądałam przede wszystkim do tych firm, które w swoim asortymencie mają kosmetyki, narzędzia i drobne urządzenia, które bez problemu mogłabym trzymać w domu.octopus

W międzyczasie wracałam na część wykładową przygotowaną dla blogerów. I tam właśnie po raz pierwszy zetknęłam się z marką NC Nails Company, którą promował także Michał Szpak :)Michał Szpak targi i kongres LNEJeśli zaglądacie na mojego bloga regularnie to wiecie, że od dość dawna używam lakierów hybrydowych, dlatego nie mogłam odpuścić sobie bliższego poznania produktów nieznanego mi do tej pory producenta. Jak tylko wykład się zakończył udałam się na małe zakupy na stoisko firmowe, a o ich efektach niebawem nieco szerzej napiszę na blogu :)
kongres lne
Moją ciekawość wzbudziła także marka emerginC o której również nieco szerzej opowiem w osobnym poświęconym ich produktom wpisie.
emerginC
Oczywiście swoją uwagę starał się także poświęcić kosmetykom nagrodzonym podczas targów.
innowacja 2016
Innowacja 2016
PCA kosmetyki
Po zapoznaniu się z asortymentem wybranych firm i małych zakupach wróciłam ponownie na część wykładową przygotowaną przez serwisuroda.pl.
Czekała tam na nas drobna przekąska…
przekąska serwisuroda.pl
…i pokaz makijażu, dzięki, któremu poznałam kosmetyki mineralne Pure Colors marki Ikor.
ikor pure colors

Kolejnym punktem programu, był konkurs …
konkurs serwisuroda.pl
Oczywiście z zapałem zabraliśmy się za tworzenie własnego kosmetyku. Niestety moja drużyna nie zwyciężyła :( , ale i tak świetnie się bawiłam.
serwisuroda.pl
Wróciłam do Wrocławia bogatsza o wiedzę i naładowana mnóstwem pozytywnej energii. Żałowałam tylko, że zabrakło mi czasu na odwiedzenie wszystkich interesujących mnie wydarzeń. Na pewno za rok wybiorę się po raz kolejny do Krakowa i mam nadzieję, że również za rok serwisuroda.pl zdecyduje się na organizacje panelu dla blogerów, bo wyszło im to jak na pierwszy raz naprawdę dobrze :)
gifty spotkanie
targi i kongres LNE

Opublikowano Różności, STRONA GŁÓWNA | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | 16 komentarzy

Indigo Nails Lab, Baza proteinowa

O tym jak bardzo lubię produkty marki Indigo Nails Lab pisałam Wam już przy okazji recenzji lakieru hybrydowego w kolorze Chic Nude. Nic więc dziwnego, że w mojej szafie na akcesoria i kosmetyki do paznokci bez problemu idzie znaleźć także bazy tej marki. Jedną z nich jest osławiona Removable Protein Base, która dla jednych jest najlepszym produktem z tej kategorii, a dla innych … najgorszym. W czym tkwi sekret, aż tak skrajnych opinii? Po prawie dwóch miesiącach jej stosowania znam już odpowiedź na to pytanie :)
baza proteinowa
Tym co niektórzy jej zarzucają jest kurczenie się na niej w trakcie utwardzania lakierów hybrydowych. Ja stosowałam ją zarówno z produktami tej marki jak i innych. Pokusiłam się nawet o nałożenie na nią najtańszych „chińczyków” i powiem Wam, że ani razu taka sytuacja na moich paznokciach się nie pojawiła. Ba powiedziałabym, że dzięki niej nawet te gorszej jakości hybrydy się nie obkurczają, choć nałożone na inne bazy mają do tego tendencję. W czym tkwi więc problem niektórych osób? Przypuszczam, że w dużej części jest to brak wprawy i/lub odpowiedniego szkolenia. Znam kilka stylistek pracujących na tej bazie i żadna nigdy nie miałam z nią problemów, a wykonują ileś setów paznokci dziennie. Dlatego jeśli macie z nią problemy to znaczy, że szwankuje Wasz warsztat, a nie produkt. Podobnie rzecz się ma jeśli sama baza po nałożeniu na paznokieć marszczy się lub po kilku dniach odpada. Pierwszy problem to jak przypuszczam zbyt szybkie nałożenie jej na primer – tu warto pamiętać, że w zależności od jego rodzaju/firmy i ilości jaką zaaplikujecie trzeba dać mu chwilę na odparowanie (30 sek./minutę itd.). Drugi problem to najczęściej wina (tak jak i w przypadku innych baz) złego przygotowania paznokcia (np. nakładanie bazy na nieodtłuszczoną płytkę, nie odsuniecie skórek lub ich zalanie albo nie zabezpieczenie wolnego brzegu). Po wyeliminowaniu błędów przy aplikacji współpraca z tą bazą to czysta poezja.

Jej gęstość ułatwia nakładanie, bo można robić to powoli bez obaw o zalanie skórek. Jeśli ma się wprawę również jej szybkie rozprowadzenie nie będzie stanowić problemu. Dlatego sprawdza się ona zarówno przy profesjonalnym użyciu (gdy zależy nam także na czasie wykonania całego setu) jak i w domowych warunkach gdy dopiero się uczymy i siłą rzeczy pracujemy powoli. I w jednym i w drugim przypadku dzięki jej użyciu możemy nie tylko utwardzić cienki czy nieco zniszczony paznokieć, ale także go przedłużyć, wyrównać czy naprawić jakieś uszkodzenie. Bardzo łatwo jest utworzyć tym produktem krzywą C i to nawet przy mniejszej wprawie w nakładaniu hybryd.
Removable protein base
Dużym atutem Removable Protein Base są także jej właściwości regeneracyjne i możliwość usunięcia jej acetonem. Dzięki temu paznokieć, który niekoniecznie jest w idealnej kondycji ma szansę na poprawę swojego stanu. Dodatkowo dzięki możliwości ściągnięcia jej bez użycia pilnika mamy pewność, że nie uszkodzimy go bardziej. Dlatego warto po nią sięgnąć, bo pozwoli nie tylko na utrzymanie płytki w odpowiednim stanie, ale i na jej regenerację.

Mi do gustu przypadła także sama oprawa graficzna oraz kształt pędzelka. Całość wypada rewelacyjnie na tle produktów konkurencji i sprawia, że jest to rzecz bez której nie wyobrażam sobie aplikacji lakieru hybrydowego.

 

Opublikowano Dłonie i paznokcie, Kosmetyki - recenzje, STRONA GŁÓWNA | Otagowano , , , | 52 komentarzy

Kneipp, Piękne Ciało – ujędrniający olejek do ciała

Pielęgnacyjne olejki marki Kneipp towarzyszą mi już ponad rok. Przez ten czas miałam okazję wypróbować wiele z nich, ale jeszcze nie wszystkie. Nie ma w tym nic dziwnego, bo firma ta ma ich w swojej ofercie naprawdę dużo. Część z nich jak Diabelski pazur czy Arnika ma właściwości rozgrzewające, niektóre (jak np. Kwiat migdała, Jedwabna skóra) typowo nawilżająco-ujędrniające. Są też wśród nich i takie, które pomagają w walce z rozstępami i bliznami (Bio-olejek), a ostatnio pojawiły się i te, które o naszą urodę mają dbać kompleksowo (Tajemnica piękna). I właśnie do tej ostatniej kategorii należy „delikwent” z dzisiejszego wpisu.
Kneipp, olejek
Piękne Ciało to olejek, który ma nie tylko wygładzać i nawilżać, ale przede wszystkim ujędrniać. Jak sobie radzi w tej roli? R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-I-E! Już po kilku masażach z jego użyciem czuć, że skóra jest bardziej napięta. Po nieco ponad miesiącu poprawę jej jędrności widać gołym okiem i to nawet jeśli nie macie wielkiej wprawy w masażu. Myślę, że duża w tym zasługa konsystencji, która siłą rzeczy wymusza na nas poświęcenie chwili na aplikację. Nie myślcie jednak, że jest to kosmetyk tłusty i lepiący. Wręcz przeciwnie, jak na olejek wchłania się dobrze, ale nie za szybko dzięki czemu możemy spokojnie go wmasować.
piękne ciało, olejek
Po jego nałożeniu skóra staje się przyjemnie gładka i miękka. Jeśli używać go regularnie to także jej stopień nawilżenia będzie odpowiedni i to na tyle, że spokojnie będzie można odstawić balsam. Oczywiście jest to olejek do stosowania na partie problematyczne: brzuch, ramiona czy uda, ale nic nie stoi na przeszkodzie by aplikować go na całe ciało. Ja stosuję go w ten sposób, bo niesamowicie spodobał mi się jego aromat.
kneipp piękne ciało olejek do masażu
Kompozycja zapachowa w jaką producent wyposażył Piękne Ciało jest naprawdę unikatowa. Znacznie mocniejsza od zapachów towarzyszących stosowaniu innych olejków tej firmy, ale może właśnie dlatego tak zachęcająca. Czuć ją już w moment po otwarciu butelki, a podczas masażu tylko wzmaga się jej intensywność. Pachnie naturalnie i wyjątkowo przyjemnie. Czuć w niej nuty zarówno cytrusowe jak i kwiatowe. Całość stanowi świetne połączenie akordów owocowych z kwiatowymi po które, aż chce się sięgnąć. Zwłaszcza, że intensywność tej kompozycji została dobrze zbalansowana. Jest ona mocna, ale nie przytłaczająca i na pewno nie dusząca. Dlatego bez obaw można sięgnąć po nią na wieczór. Masażu z użyciem tego olejku nie przypłacicie porannym bólem głowy. Głównie dlatego, że po skończonej aplikacji zapach zaczyna się uspokajać, a otaczająca ciało mgiełka zapachu choć nadal jest przyjemna to nie na tyle mocna by utrudnić Wam zaśnięcie.
olejek ujędrniającyMi do gustu Piękne Ciało przypadło także poręcznym opakowaniem, wydajnością i przystępną ceną. Za 100 ml tego olejku trzeba bowiem zapłacić około 30zł, a jest to ilość wystarczająca na prawie trzy miesiące regularnego stosowania. Oczywiście to na jak długo wystarczy Wam jedno opakowanie, będzie zależało od tego czy stosujecie ten kosmetyk na całe ciało czy tylko na poszczególne partie. Niemniej jednak jest on bardzo wydajnym produktem w który warto się zaopatrzyć.

Opublikowano Ciało, Kosmetyki - recenzje, STRONA GŁÓWNA | Otagowano , , , , , | 50 komentarzy

AvetPharma, Młody Jęczmień Forte SLIM w saszetkach

Z suplementami diety miałam do tej pory różne doświadczenia. Niektóre okazywały się nic nie dającymi bublami, a inne działały, ale znacznie słabiej od zwykłych witamin. Dlatego w miarę wypróbowywania kolejnych „cudownych i niepowtarzalnych” preparatów stawałam się wobec ich działania coraz bardziej sceptyczna i nieufna. Obecnie biorąc do ręki jakikolwiek produkt z tej kategorii z góry zakładam, że będzie on nieskuteczny. Wolę być mile zaskoczona skutecznością niż nieprzyjemnie rozczarowana brakiem rezultatów.
młody jęczmień slim saszetki opinie
Oczywiście wśród „miliona” różnych suplementów jakie stosowałam trafiały mi się perełki, które rzeczywiście działały i to w dodatku dokładnie tak jak zapewniał na opakowaniu producent. Nie będę Was jednak oszukiwać, była i jest to nadal zdecydowana mniejszość wśród wszystkich wypróbowanych przeze mnie preparatów. Właśnie dlatego do słowa „SLIM” w nazwie Młodego Jęczmienia marki AvetPharma podeszłam z dużym przymrużeniem oka. Nie potrafią Wam powiedzieć, który to już z rzędu produkt, który ma wspomagać odchudzanie jaki przewinął się przez moją szafkę i jak dotąd sprawdziły się u mnie tylko dwa, a ten okazał się być trzecim wartym uwagi :)

Pewnie dlatego, że producent nie obiecuje na opakowaniu większego działania niż ten suplement w rzeczywistości posiada. Jeśli spodziewacie się, że zastąpi Wam on zbilansowana dietę i ruch to zapewniam Was, że takich proszków czy tabletek nikt jeszcze nie wynalazł. Jeśli natomiast szukacie czegoś co wspomoże proces odchudzania lub pozwoli uniknąć efektu jojo to Młody Jęczmień SLIM jest czymś po co warto sięgnąć.
avetpharma młody jęczmień
Na plus działa tu forma tego suplementu. Proszek z saszetek „łyka” mi się zdecydowanie przyjemniej niż jakiekolwiek kapsułki czy tabletki. Głównie dlatego, że mogę go wymieszać z moim ulubionym jogurtem naturalnym co sprawia, że jego zażywanie jest znacznie łatwiejsze. Oczywiście mogę go też dorzucić do jogurtu owocowego czy koktajlu. Ta uniwersalność bardzo mi się podoba, bo dzięki niej łatwo jest dostosować Młody Jęczmień do własnych potrzeb.
suplement diety na odchudzanie
Nie bez znaczenia jest tu także jego smak. W moim odczuciu o wiele lepszy od innych błonników i ich mieszanek jakie miałam do tej pory okazję stosować. Nie smakuje tak „tekturowo” jak one i dlatego zdecydowanie łatwiej się go je. Oczywiście nie jest to i nigdy nie będzie doznanie porównywalne do spożywania czekolady czy jakieś przepysznej potrawy, ale na pewno nie będziecie mieć wrażenia, że wcinacie „trociny”. Trzeba tylko pamiętać aby użyć saszetki w odpowiedniej proporcji. Ja mieszam ją po prostu z dużym (400g) jogurtem naturalnym. Można zmieszać ją z mniejszym, ale wówczas smak błonnika będzie intensywniejszy i nie każdemu musi on wówczas podejść.

Tym co odróżnia Młody Jęczmień Forte SLIM w saszetkach od propozycji innych firm jest z pewnością skład. Mamy w nim poza wspomnianym w nazwie ekstraktem z młodego jęczmienia także błonnik jabłkowy, owsiany oraz żytni. Towarzyszą im ekstrakty z liści morwy oraz z owoców gorzkiej pomarańczy, a także chrom. Całość wypada naprawdę dobrze i ma dokładnie takie działanie jak wspomina producent.
młody jęczmień recenzja
Stosując Młody Jęczmień regularnie zauważyłam u siebie znaczne zmniejszenie chęci na podjadanie między posiłkami. Co do tej pory stanowiło dla mnie spory problem. Szczególnie mocno zmniejszyła się ilość słodyczy jakie jadam. Dzięki temu suplementowi zaczęłam też spożywać posiłki o stałych porach. Po prostu gdy chcę zjeść obiad czy kolację wcześniej niż powinnam sięgam po młody jęczmień. Po zjedzeniu jogurtu z nim wymieszanego przechodzi mi wszelka ochota na nadprogramowy czy zbyt wczesny posiłek. Może też dlatego czuję się po prostu lepiej. Znacznie zmniejszyło się u mnie uczucie ociężałości czy niewyspania. Mam też wrażenie, że mam w sobie więcej energii. Ogólnie mówiąc czuję się „lżejsza”, ale nie ma w tym nic dziwnego, bo wskazuje to także waga. Choć poza spożywaniem tego suplementu nie zmieniałam w swoim dotychczasowym menu nic więcej to regularnie co tydzień tracę około kilograma i to pomimo tego, że moja waga przed rozpoczęciem przygody z Młodym Jęczmieniem stała w miejscu.
młody jęczmień z błonnikiem
Po zużyciu całego opakowania jestem pewna, że kupię kolejne. Efekt działania tego suplementu są dla mnie widoczne i to na tyle, że wiem iż warto wydać na niego te 15 czy 16 zł. Ciesze się, ze trafiłam na informację o nim na portalu urodaizdrowie.pl, bo bez tego pewnie nigdy bym po niego nie sięgnęła, a tak okazało się, że znalazłam całkiem skuteczny i tani suplement, który mam zamiar stosować regularnie jeszcze przez długie miesiące:)

Opublikowano Różności, STRONA GŁÓWNA, Suplementy | Otagowano , , , , , , , , | 14 komentarzy